Kocie tu i teraz

Codziennie dzieje się coś interesującego: ktoś wyzdrowiał, ktoś dostał nową zabawkę, ktoś wyspał się i zaczął mruczeć w plamie słońca. Czasem dzieją się też rzeczy smutne. Stań na czterech łapach i ruszaj za Kotem Dnia w jego codzienne smutki i radości.

Emmie drżą wąsy z podekscytowania,

gdyż rozmyśla

o JUTRZE

Naprawdę nie wiecie, co jest jutro?! Jutro przychodzi Koci Mikołaj!!!

Jak myślicie, co dostanę? Nową piłeczkę? Wędkę? Chyba nie… Wędka to duży prezent... Wiem – wielkie chrupki z kurczakiem! Wszystkie koty lubią chrupki z kurczakiem i Koci Mikołaj na pewno o tym świetnie wie. I z kaczką są dobre. I z wołowiną. No dobra, wszystko jedno, jakie przyniesie.

Chociaż tak naprawdę – tylko nie mówcie o tym Mikołajowi, bo jeszcze gotów nic nie przynieść, skoro tak sobie wydziwiam – to chciałabym dostać muchę! Jakiś czas temu było ich pełno, a teraz, odkąd chłodne powietrze ciągnie z kątów, nie ma ani jednej. Czasem sobie myślę, że moi Ludzie je sobie zabrali, żeby je łapać i mieć radochę. No, bo czy ktoś wie, co tak naprawdę robią całymi dniami Ludzie? Żaden kot nie potrafił mi odpowiedzieć na to pytanie.

Ale wracając do Kociego Mikołaja – wyobrazicie sobie, że wielu w niego nie wierzy? Mówią, że skoro nikt go nie wiedział, to on nie istnieje, i to takie wymysły dla malutkich kociaków. Phi, ja też wielu rzeczy nie widzę, właściwie to prawie nic (mówiłam wam o swoim jednym oczku?), i czy to znaczy, że wszystko, czego nie widzę, nie istnieje?!

Pies mówi, że nie wierzy w Mikołaja, zwłaszcza w Kociego. Za karę nic nie dostanie! A ja tak – i wtedy uwierzy.

Emma

Fot. Paulina Nowińska-Sidor

Tekst: Anna Rau

Emma rozmyśla o tym, jak powiedzieć coś mądrego,

i jakie to ważne,

być Pierwszym wśród olsztyńskich kotów

Grudzień się zaczął, w domu ciepło, a ja siedzę spokojnie (co już jest trudne) i zastanawiam się, co właściwie mam napisać - gdyż to niesamowita odpowiedzialność być PIERWSZYM wśród blogujących olsztyńskich kotów! I to kto – ja, mała, szylkretowa Emma o białych oczach.

Ponieważ pierwszy wpis jest najważniejszy ze wszystkich, chyba powinnam powiedzieć coś mądrego. Tylko że mam z tym mały problem. Gdybym choć była doświadczona, jak spokojny, pręgowany Borys, gdybym jak pasiasta Księżniczka miała kocią wiedzę o świecie i maniery, gdybym jak czarny Donatan umiała dużo i mądrze myśleć... Ale jestem zaledwie kilkumiesięczną kotką. Może w takim razie opowiem coś najważniejszego dla mnie – czyli coś o sobie.

Lubię kulki z papieru i piłeczki. Lubię fajne brzęczące muchy. Są zabawne i smaczne. Lubię siedzieć na oknie i łapać wąsami ciepło. Lubię też sprawdzać nowe dźwięki... bo trochę słabo widzę. Właściwie to na jedno oko nie widzę nic, a na drugie mało. Pamiętam, jak ktoś dawno temu powiedział (myśleli, że nie słyszę): „Będzie taka ładna, jaka szkoda, że jest chora” – i zaraz musiałam sobie radzić na ulicy. Dopiero jakiś Człowiek zabrał mnie w ciepłe miejsce, gdzie mi oczy prawie naprawili. Tyle, ile się dało. Ale teraz jestem w fajnym domu tymczasowym, gdzie mieszkam z moimi Ludźmi, trzema innymi Kotami i Psem (takim narwańcem). I piszę o olsztyńskich kotach. I to jest strasznie ważne!

Emma

Fot. Rafał Kaźmierczak

Tekst: Anna Rau