Kminek przygotowuje się do zmian

Poważna sprawa. Usłyszałem, jak moi Ludzie rozmawiali o tym, że niedługo muszą się przeprowadzić i że nie wiedzą, co będzie. Bo to bardzo przykre, ale ja tam nie będę mógł mieszkać. Zgodziłem się z nimi. To naprawdę bardzo przykre. I mi się też zrobiło przykro – bo przecież lubimy się. I jeszcze zrobiło mi się tak niewyraźnie, bo tak jak Ludzie nie wiedziałem, co w takim razie będzie... A potem oni jednak dodali, że zrobią wszystko, co się da, abym na pewno zamieszkał w jakimś dobrym miejscu, czekając nadal na własny dom. No to zrobiło mi się trochę lepiej, bo wierzę, że rzeczywiście zrobią wszystko. W końcu było mi z nimi bardzo dobrze i dotąd robili wszystko, aby tak było. Czyli w porządku. Z drugiej strony – co to znaczy „niedługo”... Dla Człowieka niedługo, dla kota – długo. Może nie przeprowadzą się w ciągu kilku następnych dni, ale trochę później. Może przez ten czas ktoś pomyśli, że jednak nadaję się na kota domowego, a nie tylko tymczasowego.

Już przeżyłem taką jedną przeprowadzkę życiową i to dopiero była zmiana! Kiedyś, kiedyś, gdy byłem naprawdę młody, mieszkałem Na Zewnątrz, a Ludzi znałem tylko jako tych, którzy chodzą gdzieś tam wokół – i mogą zostawiać po sobie jakieś jedzenie albo przeganiać. Tacy byli – trochę obojętni, trochę groźni. Ale pewnego dnia, kiedy podczas biegu na drugą stronę ulicy uderzył mnie ten wielki potwór z błyszczącymi ślepiami, wszystko się zmieniło. Bo ja już myślałem, że umrę, a jednak jeden z Ludzi zatrzymał się, zabrał mnie ze sobą i razem z innymi Ludźmi wyleczył. A wcale nie było łatwo. No, mi również – tak ogólnie. Bo co innego być wdzięcznym, a co innego – lubić i ufać. Ale ja po pewnym czasie przekonałem się, że tym moim Ludziom warto ufać. No to teraz ufam i czekam spokojnie na przeprowadzkę.

Kminek

Fot. Małgorzata Pietrzak

Tekst: Anna Rau