Żelek ogłasza kwietniową sensację

Słuchajcie, ale mam nowinę!!! Normalnie padniecie: wszystkie nasze koty zostały adoptowane! W sensie - ja, Wira, Filia, Limonka, Tami, Tajfun, Nikola, Rubinka, Iwo, Xenia, Xawery, Wandalka, Fisz, Demon, Miłek, Miłka, Nawojka, Totek, Venetia, Veni, Wanilia, Zjawa, Zorka, Zyzio, Zoya, Żarko, Zilia, Zizu i Dajan. I jeszcze te młodziaki, Ami i Anika, Basim, Beri, Diana i Pestka, co od niedawna czekają w domkach. Rewelacja, nie?

A wiecie, jak to było? Już od rana u naszych Ludzi, co nas trzymają w różnych domach i w tej Kociej Kawiarni, gdzie koty nie piją kawy, tylko czekają na domki… A swoją drogą, no właśnie – jak Kawiarnia jest Kocia, to chyba tam powinno być wszystko da kotów: chrupki, kiełbaski, mięsko, galaretka, sosiki różne… A nie jest. Jest dla Ludzi. No, dla kotów też, ale tak normalnie. Po prostu koty dostają śniadania, obiady i kolacje, i desery mięsne, i tyle. A w takiej Kociej Kawiarni, oooo!… To jeszcze powinny być ptaszki do zaprzyjaźniania się i żuki! Bo ja bardzo lubię się zaprzyjaźniać z różnymi innymi zwierzątkami. I… Ale wracam do wątku głównego, bo się rozproszyłem. No więc w tej Kociej Kawiarni, gdzie Koty Nie Piją Kawy, Tylko Ludzie, i po tych wszystkich naszych domach tymczasowych nagle zaczęto tak po wariacku dzwonić, bo po kolei Ludzie normalnie zaczęli zabijać się o nas wszystkich! Z godziny na godzinę ubywało po jednym kocie i na końcu już zaczęli się licytować, ci Ludzie, co chcieli nasze koty! I w końcu zaczęli sobie grozić, że będą te już zajęte sobie wykradać, i porywać, i zaczęli żądać, żeby natychmiast nasi Ludzie zaczęli udostępnić więcej kotów! Bo stanie się coś strasznego!!! To nasi Ludzie zaczęli udostępniać, bo przecież tak ogólnie to jest mnóstwo kotów, które czekają na domki i są biedne, i głodne. I w końcu wszystko zmieniło się w jeden wielki Dzień Adopcji Każdego Biednego Kota! A ja to w ogóle zostałem adoptowany jako pierwszy!

Uwierzyliście mi? To taki figiel na dziś, na ten ludzki dzień psot. Choć właściwie to nie jest wesołe. No bo, nie powiem, nasi zostają adoptowani, tak jakoś, kiedy od czasu do czasu jakiś fajny Człowiek zdecyduje się na jakiegoś naszego fajnego kota… Ale ogólnie to siedzimy i czekamy. Ja na przykład. Tak już sporo czekam. No, ale zawsze można się miło zabawić wymyślaniem takiego śmiesznego scenariusza, co by było, gdyby się nie było mało potrzebnym kotem, ale takim wytęsknionym i chcianym do bólu. Super byłoby być takim kotem, nie? Takim pierwszym adoptowanym.

Żelek

Fot.: Marta Turło

Tekst: Anna Rau