Impusiowi kończy się wyobraźnia zawodowa

Nagle przyszło mi do głowy, że nie wiem, co by się ze mną stało, gdyby moi Ludzie nagle zniknęli. Wiecie – otwieram oczy, a tu jestem na ulicy! Nie wiem. Pewnie że niemal każdy kot – o ile nie jest malutkim kociakiem – umie sobie radzić Na Zewnątrz: poluje, widzi w nocy, potrafi się sprytnie schować... ale to wszystko nie byłoby komfortowe. Rety. Na ulicy… Może mógłbym jakoś pracować za miskę? Wiem, że Ludzie co dzień „chodzą do pracy”, czyli każdego dnia przez pewien czas robią coś, czego by nie robili, gdyby ktoś „w pracy” nie dawał im utrzymania, czy coś takiego. Tylko co ja właściwie mógłbym konkretnie robić? No bo po co dziś Ludzie trzymają koty? (Oczywiście oprócz tych, co je po prostu lubią). Wiem, że kiedyś koty były do łapania myszy. Albo szczurów, czy coś. A dziś? I w mieście? Rety, rety. Skończyłbym pod mostem. Może mógłbym zostać ochroniarzem. Obchodzić budynki i pilnować. Tylko że chyba Ludzie wolą do tego wynajmować psy. Hmm, niby słusznie. Rety rety. Przychodzi mi do głowy wiele absurdalnych pomysłów: zimowo-jesienny ogrzewacz na minuty (w sensie przytulasz się i ogrzewasz), figurka ogrodowa (ale tylko w bezdeszczowe dni), rozpakowywacz zakupów (bardzo lubię wygrzebywać rzeczy z toreb), budzik (może miałbym problem z konkretną godziną, ale porządnie obudzić to ja umiem), zaganiacz ptaków (pod warunkiem, że byłyby to gołębie), albo nie – strach na wróble! To jest zabawniejsze. Oczywiście straszyłbym profesjonalnie nie tylko wróble. O, jeszcze mógłbym pilnować drzew owocowych – bo podobno wczesnym latem jakieś ptaki namiętnie wyjadają takie jedne owoce, które Ludzie bardzo lubią. Tylko że teraz robi się jesień i jest coraz zimniej… Rety, rety.

Może ostatecznie wziąłbym miseczkę w pyszczek i usiadł gdzieś na progu sklepu, czy jakiegoś miejsca, gdzie jest dużo ludzi, i zacząłbym żebrać? Trudno. Co ma zrobić biedny bezdomny kotek, który nie ma nawet Ludzi tymczasowych. Może ktoś by mi coś wrzucił. Albo zabrał ze sobą. Ech, czarno to widzę.

Impuś

Fot.: Kamila Piórkowska

Tekst: Anna Rau