Wicia i Werwa organizują andrzejki

- Werwa, o której to wszystko się robi? To całe wróżenie?

- Jakoś w nocy.

- Odpada, w nocy to ja śpię albo jem. No, czasem się bawię... A to jakaś poważna sprawa. Robimy to teraz! A jak to się robi?

- No, rozrzuca się jakieś rzeczy i jak spadną w jakiś kształt, to on się sprawdzi w przyszłym roku.

- Nieraz coś nam spadało i to nie było wróżenie… Podejrzane to jakieś.

- Ale Ludzie dziś mówili! Wieczorem idą, wróżą i się sprawdza.

- No, jak mówili… Dobra. Ja wróżę z piłeczki z piórkami, a ty wróż z tego różowego do ciągania.

- Się robi, szefie!

- W pyszczek! Na stół! I teraz… Raz! Dwa! Trzy!!! Poszło…

- Wicia? I co ci to różowe przypomina?

- Hmmm, parówkę?

- Ludzie nam nie dają parówek!

- No właśnie, ale w przyszłym roku będzie inaczej. Sama widzisz – wróżba pokazuje, że wreszcie dadzą. Głupio by było, gdyby wyszło nam coś, co już mamy, nie?

- Racja. A co tobie wyszło?

- Przez te piórka to jakby ptaszek. Wiesz, może jakiś tu wleci i wtedy będzie można go… tego… zapoznać… Albo ktoś przyjdzie z jakimś w klatce.

- Ludzie chyba nie chodzą z ptaszkami w klatkach na spacery.

- Przykre nie? Z psami chodzą, a z ptaszkami nie.

- Nie przejmuj się. Jak się ci się wróżba nie spełni, to podzielę się z tobą moją parówką.

- Jesteś naprawdę dobrą siostrą.

Wicia i Werwa wróżą

Fot.: Monika Bieniek

Tekst: Anna Rau