Fisz próbuje ludzkiego jedzenia i co z tego wychodzi

Widzicie te obiekty przede mną? To znaczy, żebyście nie myśleli, wiem, co to jest – pomidor i fasolka, ale specjalnie mówię „obiekty”, bo dla kotów są to przedmioty wielofunkcyjne. A wy to tylko jecie! I w ogóle dlaczego ludzie jedzą takie rzeczy?!… Jak to zobaczyłem po raz pierwszy, to aż zamrugałem. Ale jestem otwarty na doświadczenia i pomyślałem, że też spróbuję. A co tam. Może smakuje mięskiem, a koty są zacofane i szukają mięska tylko w mięsku… Spróbowałem tego okrągłego. No, pomidora. On wtedy był pokrojony przez Człowieka i leżał u niego kawałku chleba (chleb jest średnio jadalny). Ale najpierw go powąchałem. Bardzo nie zachęcał. Pachniał trochę wodą, trochę takim zielskiem jakby. No, to w końcu chciałem polizać, ale zrobiło się zamieszanie – i trudno. Ale i tak by nie było warto. No i ta fasolka. Bardzo zabawna. Ludzie używają jej tak, że wsadzają do gorącej wody, aż się robi ciepła i pachnie… pachnie… gotowanym zielskiem. Powąchałem i już nawet nie próbowałem, bo znowu by było zamieszanie, a totalnie bez powodu i w ogóle nie warto. Jedno co warto, to pobawić się tym czymś. Pomidor się rewelacyjnie turla – tylko Człowiek powinien dostarczyć takie mniejsze egzemplarze – i wtedy jest ekstra. Są nawet lepsze niż piłeczki, bo mają nieregularne kształty i lecą, gdzie chcą, więc trzeba główkować, żeby je dorwać. Tylko uwaga na jedno: z pomidora, jak się go zahaczy pazurkiem, leci z woda, więc podczas gonitwy lepiej nie wejść w to łapkami, bo potem się pachnie zielskiem. A teraz podaję sposób na zabawę fasolką: można ją brać po jednej w pyszczek, wynosić i podkładać w nietypowe miejsca, i jak je Człowiek potem znajduje, to się jeszcze bardziej cieszy niż z takich ugotowanych. (Oczywiście można też po jednej wyciągać z koszyka i podrzucać – ale to już takie zwyczajne. To z podkładaniem jest zabawniejsze). Tak czy owak zainspirowałem was trochę? To jak teraz wykorzystacie pomidora i fasolkę?

Fisz

Fot.: Małgo Rzata

Tekst: Anna Rau